1 Obserwatorzy
23 Obserwuję
leniwiecliteracki

Leniwiec Literacki

Ciernik i Pokrzywnica na tropie. Pożeramy książki z niszowych wydawnictw oraz dzieła wydane w małych nakładach przez samych autorów.  Selfpublishing nie nadaje się do jedzenia? Zobaczymy!

Antologia „Strzeż się potwora”

Upolowane:  Antologia „Strzeż się potwora”, e-book

 

Pokrzywnica: Darmowy zbiór opowiadań „Strzeż się potwora” to wspólne dzieło redakcji serwisu Alchemia Słowa, Stowarzyszenia Avangarda oraz wydawnictwa Almaz. Moim zdaniem całkiem jadalny, a nawet zawiera kilka smakołyków.

 

Ciernik: Podobały mi się dwa opowiadania, może nawet trzy.

 

Pokrzywnica: Które?

 

Ciernik: „Wyspa” Anny Głuszek i „Zreformowana” Anny Bahrynowskiej. Niezłe było też opowiadanie otwierające zbiór: „Śmierć i dziewczyna” Anny Głomb.

 

Pokrzywnica: Same Anny… W ogóle wśród autorów mamy przewagę kobiet. Czyżby kobiety lepiej  znały się na potworach?

 

Ciernik: Oczywiście! Przecież kobiety są od początku przygotowywane do okiełznywania potworów, bo potem większość z nich mieszka z nimi pod jednym dachem i ma z nimi dzieci!

 

Pokrzywnica: E, takie potwory to często całkiem miłe są. Ale masz trochę racji – odrobina ostrożności nie zawadzi. Po czym odróżnić potwora od niepotwora?

 

Ciernik: Nie mam zielonego pojęcia. Może po owocach?

 

Pokrzywnica: Wtedy może być już za późno! A jeśli potwór akurat nic nie robi, tylko po prostu sobie jest? Ja myślę, że to nie tak. Potwór to obcy. Każdy, kto będzie wystarczająco mocno obcy, inny od nas, stanie się w naszych oczach potworem. Pytanie tylko: ile to jest „wystarczająco”? Skrzela ukryte za uszami wystarczą? Inny tryb życia? Sposób odżywiania? Myślenia?

 

Ciernik: Tu wymieniasz trzy różne cechy: obcość, inność i potworność. Nie muszą być tym samym. Cechą obcego jest dystans do nas, który wcale nie musi cechować potwora. Potwór może żyć wśród nas, obcy nie. Potwór stanowi zagrożenie, obcy niekoniecznie. Inny nie musi być obcy, to może być nasz ziomal, ale w jakiś sposób odmienny od nas. Paradoksalnie, każdy obcy staje na pozycji innego. Wikipedia sugeruje, że potwór to ktoś lub coś, co pojawiło się już „po tworzeniu”, czyli po właściwym dziele stworzenia. Często utożsamiane to jest z wcieleniem zła, co niekoniecznie musi dotyczyć obcego, bądź innego. W opowiadaniach ze zbiorku również jest to stosowane zamiennie.

 

Pokrzywnica: Tylko że swój-obcy to jedna z podstawowych opozycji semantycznych, służących nam do porządkowania rzeczywistości. Jak góra-dół, dzień-noc, dobro-zło. Jeżeli my jesteśmy dobrzy, to obcy musi być zły. Przypiszemy mu nawet te cechy, których on nie ma, byle tylko oszczędzić sobie dysonansu, byle tylko nasz obraz rzeczywistości pozostał spójny. I tak się rodzi potworność.

Autorzy opowiadań zebranych w zbiorze „Strzeż się potwora” mniej lub bardziej intuicyjnie próbują tę przemianę obcości w potworność uchwycić. Czasem jest to tylko obcość (jak w „Uczniu” Agnieszki Kwiatkowskiej), czasem próba oswojenia potworności, żeby stała się mniej obca („Potworne dziewictwo” Justyny Kułak). Najbardziej świadomie, moim zdaniem, zmierzyła się z problemem Anna Bahrynowska w „Zreformowanej” – tutaj autorka z aptekarską precyzją odmierza dawki obcości, żeby odkryć, w którym momencie zmienia się ona w potworność. To opowiadanie, nie przestając być świetną literaturą, jest zarazem studium antropologicznym. Ale istota potworności pozostaje nieuchwytna. „Zreformowana” jest jak opowiadanie Cortázara – w którymś miejscu rzeczywistość „przekręca się niczym podwiązka” (jak charakteryzowała prozę tego pisarza Zofia Chądzyńska), ale nie ma sposobu, żeby odkryć, w którym momencie to właściwie następuje.

 

Ciernik: Ale potwór może mieszkać także w innym i swoim, o czym najlepiej świadczy choćby Stanfordzki Eksperyment Więzienny Zimbardo.

„Śmierć i dziewczyna” Anny Głomb ładnie pokazuje taką przemianę swojego w potwora. Potwór siedzi po prostu w każdym z nas i wystarczy stworzyć mu odpowiednie warunki, żebyśmy okazali się bardziej potworni od wszystkich archetypowych bestii.

 

Pokrzywnica: A właśnie! Kim jest obcy w nas? Masz w sobie potwora?

 

Ciernik: Żeby tylko jednego! Mam ich sporo, a każdy jest na inną okazję. A ilu jeszcze nie zdążyłem poznać? Bóg jeden wie. Albo i nie Bóg. Ha ha. A jak u Ciebie? Ogarniasz swoją menażerię potworów?

 

Pokrzywnica: Myślę, że mój jest jeden. Jeden wielki, paskudny i zarazem wspaniały, wielogłowy potwór. I ja nim czasem bywam, jeżeli pojawią się te odpowiednie okoliczności. I wiesz co? Te okoliczności mogą być bardzo różne, ale mają wspólną cechę: oślepiają. Bywam potworem, kiedy mam ograniczone pole widzenia, kiedy niedowidzę. Mój potwór jest ślepy – jak ślepy gniew albo ślepa nienawiść.

 

Ciernik: Taki stan oślepienia ma swoje zalety. Daje jasność, pewność, przekonanie o słuszności, znosi wszelkie dychotomie i nie pozostawia miejsca na hamletyzowanie. Tylko potem, niestety, przychodzi kac. Ale jest w nas jakaś potrzeba, pragnienie potwora. Dlatego spodobało mi się opowiadanie „Wyspa” – ono pokazuje odwieczne męskie pragnienie femme fatale, kobiety potwornej. I tę bezsilność, jaka mężczyznę ogarnia, gdy wpadnie w sidła takiej kobiety.

Wiesz, czego się obawiałem, czytając „Strzeż się potwora”? Co może być największą słabością opowiadań o potworach?

 

Pokrzywnica: Nadmiar krwi i flaków?

 

Ciernik: Niekoniecznie. Krew i flaki można podać tak, że będą pysznym daniem, co widać choćby w „Zreformowanej”.

Kiedyś myślałem, że pisarze najczęściej wykładają się na scenach seksu. Otóż nie. Pisarze najczęściej wykładają się na opisach potworów. I to, niestety, przydarzyło się kilku autorom tego zbiorku. Cholernie trudno jest opisać potwora tak, żeby czytelnik zawiesił swoją niewiarę. Im dziwniejszy (w domyśle: straszniejszy) potwór, tym śmieszniejszy się wydaje, im bardziej obcy, tym trudniej znaleźć jakieś odniesienie, zrozumieć go, utożsamić się z nim. Najbardziej straszą te potwory, które są potwornie podobne do nas samych.

 

www.leniwiecliteracki.pl

Źródło materiału: http://leniwiecliteracki.pl/dyskusja/270